Ośno Lub., 29 marca 2020 r.

Ogłoszenia Duszpasterskie  

V Niedziela Wielkiego Postu

1. W przyszłą niedzielę  będzie odprawiona Msza św. w int. dotkniętych pandemią: o pokój wieczny dla zmarłych, zdrowie dla chorych i wsparcie dla bliskich, lekarzy i opiekunów oraz mądrość dla rządzących i roztropność dla obywateli. Jednocześnie dziękujemy wszystkim, którzy ze zrozumieniem, łącząc się z Ojcem Świętym Franciszkiem, włączają się w modlitwę w tych intencjach, z wdzięcznością przyjmują posługę osób zapewniających funkcjonowanie społeczności, którą tworzymy oraz z cierpliwością znoszą ograniczenia związane z trawającym stanem epidemii.

 

2. Święta i nabożeństwa w tygodniu:

            - w związku z nowym zarządzeniem Ks. Biskupa Diecezjalnego we Mszy św. może uczestniczyć max. 5 osób nie licząc sprawujących posługę (kapłan, ministranci itp.); w przypadku większej ilości wiernych pierwszeństwo w udziale mają osoby, które zamówiły intencję; pozostali będą mogli przystąpić do komunii św., która będzie udzielona przed rozpoczęciem Mszy św.; Komunia św. będzie też udzielna w niedzielę poza Eucharystią od 1730 (z zachowaniem wskazań sanitarnych – max. 5 osób podczas obrzędu udzielania komunii w kościele); komunia będzie też udzielana tym, którzy przyjdą bezpośrednio po Mszy św.;

            - w kościele zachowujemy bezpieczną odległość conajmiej 2 metrów od siebie;

         - przypominamy o możliwości korzystania z dyspensy od obowiązku Mszy św. niedzielnej, co umożliwia pozostanie w łączności ze sprawowaną Eucharystią oraz przyjęcie Komunii Duchowej. Wyjaśnienie na czym ona polega i jak ją praktykować dostępne za pośrednictwem internetowej strony parafialnej. Wskazany jest udział w transmisjach, licznie dostępnych w internecie (szczegóły także na parafialnej stronie internetowej);

            - okazja do spowiedzi w dni powszednie od 1730, z zachowaniem wskazań bezpieczeństwa epidemiologocznego; można też umówić się na spowiedź telefonicznie w innym czasie; spowiedzi nie łączymy z kierownictwem duchowym, ograniczamy się do krótkiego wyznania win;

- odwołane są wspólnie przeżywane w kościele Nabożeństwa Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żali, teksty rozważań będą dostępne na stronie internetowej, zachęcamy do odprawiania tych nabożeństw indywidualnie, w rodzinach lub przez środki społecznego przekazu;

- trwa podjęta z inicjatywy wiernych Sztafeta Różańcowa w intencji powstrzymania epidemii koronawirusa oraz o nawrócenie narodu polskiego; chętni podejmują codzienną półgodzinną modlitwę różańcową (koordynator: kontakt Elżbieta Otocka tel. 663900045);

- trwający w łączności z modlącymi się o 2030 kapłanami i osobami życia konsekrowanego jako widoczny znak mogą wystawić o tej godzinie zapaloną świecę w oknie;

- w tygodniu otwarty będzie od rana przedsionek kościóła parafialnego (do kraty); oprócz tego w tym tygodniu możliwość Adoracji Najświętszego Sakramentu codziennie od 1700, z zachowaniem ograniczeń epidemiologicznych;

- co do środowej Nowenny odmawiana będzie w formie modlitwy rzymskiej na zakończenie Mszy św.

- nabożeństawa w kościele z racji I-czwartku, piątku i soboty miesiąca nie odbędą się, prosimy o stosowną modlitwę w zakresie indywidualnym, rozważanie I-sobotnie dostępne w dziale Ogłoszenia; Msza z tej racji będzie w kościele parafialnym;

- za tydzień błogosławieństwo palm odbędzie się podczas Mszy lub na zakończenie obrzędu udzielania komunii św.; można też zamiast tego w gronie rodzinnym odmówić modlitwę zawierzenia Najświetszemu Sercu Jazusowemu (wg książeczki do nabożeństwa) i na znak tego zawierzenia umieścić jak co roku w stosownym miejscu przygotowaną palmę;

 

3. Spotkania wszelkie odwołane,

            - rodziny, które planowały chrzest na Wielkanoc prosimy o kontakt;

            - comiesięczne odwiedziny chorych odbedą się, jeśli sytuacja ulegnie poprawie, w piątek po Wielkanocy;

- sprzątanie kościoła: chętni wolontariusze;

 

5. Modlitwa na czas epidemii: Okaż nam miłosierdzie dobry Ojcze, Wszechmogący Wieczny Boże, który nie chcesz śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i miał życie. Daj zdrowie chorym i odwagę tym, którzy im służą. Wspieraj czuwających nad bezpieczeństwem i pociesz tych, którzy opłakują umarłych. Niech Twoja łaska skruszy twarde serca i podniesie ręce, co bezradnie opadają.,Zabierz strach i ześlij Twego Ducha, gdy wołamy: Jezu, ufam Tobie! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Proboszcz Parafii

pw. św. Jakuba Ap.

w Ośnie Lub.

Intencje Mszy św.

V Niedziela Wielkiego Postu – 29.03.2020

  700

w miesiąc po pogrzebie Adriana Miśty w int. trwających w żałobie

1030

+ Apolonia Stankiewicz (rocz. śm.)

1200

++ Janina i Józef Kwiręg i zm. z rodz.

1800

++ Katarzyna Kozłowska i Janina Sikora

Poniedziałek – 30.03.2020

1800

+ Andrzej Pacholec (10 r. śm.)

Wtorek – 31.03.2020

1800

++ Janina i Stanisław Partyka

Środa – 01.04.2020

1000

W int. Nowenny

1830

+ Bernard Skorniak (1 r. śm.)

Czwartek 02.04.2020

1800

W int. siostry (zakonnej) Teresy Łozowskiej o Boże błog. i wszelkie łaski

1830

Za wstawiennictwem św. S. Faustyny w int. powołanych i o nowe powołania oraz za modlących się w Margaretkach i za Przyjaciół Paradyża

Piątek – 03.04.2020

1800

Wynagradzające Najśw. Sercu Jezusowemu

1830

Za Parafian a szczególnie o pomyślny przebieg kolejnego etapu remontu i za jego fundatorów oraz za sprzątających kościół w minionym miesiącu

Sobota – 04.04.2020

1000

Wynagradzające Niep. Sercu NMP

1800

++ Agata Karczmarczyk i Apolonia Ziomek

1830

++ Józefa Lipska (1 r. śm.) i zm. z rodz.

Niedziela Palmowa – 05.04.2020

  700

W int. dotkniętych pandemią: o pokój wieczny dla zmarłych, zdrowie dla chorych i wsparcie dla bliskich, lekarzy i opiekunów oraz mądrość dla rządzących i roztropność dla obywateli

1030

++ Antoni Kieda, Zdzisław Stasiak oraz Tadeusz Gumowski

1200

++ zm. z rodz. Chowoj, Bieniasz i Lalko

1800

W int. pewnych dzieci

 

 

Rozważanie Gorzkich Żali V Niedziela Wielkiego Postu

Rozważanie Gorzkich Żali

Materiały Homiletyczne

Wielki Post

Ks. Dariusz TUŁOWIECKI – Gorzkie żale z Prymasem Tysiąclecia

V. Jezus Królem

Gdy Jezus stanął przed Piłatem, prawdopodobnie namiestnik rzymski myślał, że ma przed sobą jednego z obłąkanych fanatyków religijnych. Nie uznał Jezusa za politycznie groźnego. Po prostu obłąkany religijnie człowiek. Z Ewangelii św. Jana można nawet wnioskować, że wstępnie nawet zlekceważył Oskarżonego, oddając osąd nad Nim Żydom. „Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożyć Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi? W odpowiedzi rzekli do niego: Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie. Piłat więc rzekł do nich: Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa! Odpowiedzieli mu Żydzi: Nam nie wolno nikogo zabić. Tak miało się spełnić słowo Jezusa, w którym zapowiedział, jaką śmiercią miał umrzeć” (J 18, 28-32).

Wolność wobec śmierci

Gdy jednak naprzeciw Piłata stanął Więzień, namiestnik musiał zostać zaszokowany opanowaniem i mądrością Jezusa. Więzień, mimo perspektywy śmierci krzyżowej, był opanowany, pełen nadzwyczajnej godności i spokoju. Piłat wyczuwał także wielką wolność Jezusa wobec władzy. On nie rozmawiał z Piłatem jak z władcą. Rozmawiał, jakby sam miał kontrolę nad otaczającą ich rzeczywistością. W pewnym momencie ta właśnie wolność Jezusa wyprowadziła namiestnika z równowagi, który z gniewem zapytał: „Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?” (J 19, 10). Oskarżony podawał się za króla. To stwarzało podstawę do poważnych zarzutów politycznych: chęć obalenia Cezara, podburzanie ludu i sianie niepokojów społecznych. To poważne zarzuty polityczne. Tolerowanie potencjalnego buntu mogło naruszyć pozycję Piłata. Dlatego, jeśli chciał utrzymać stanowisko namiestnika, nie miał politycznego wyjścia – musiał skazać Jezusa.

To był proces polityczny. Wezwano fałszywych świadków. Wymuszono wyrok, zagrażając, że uwolnienie Jezusa czyni z Piłata nieprzyjaciela Cezara. „Całe ich zgromadzenie powstało i poprowadzili Go przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja Nim jestem. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd” (Łk 23, 1-5). Gdy jednak Piłat, pod wpływem wewnętrznej wolności Jezusa, chciał Go uwolnić, został zaszantażowany przez Żydów: „Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi. Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto król wasz! A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano” (J 19, 12-16).

Polityczny proces Jezusa

Jezus jednak jest Królem. Królestwo moje nie jest z tego świata. „Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? Odpowiedział Jezus: Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu” (J 17, 36-37). Potem była seria szyderstw z Jezusa Króla: koronowanie cierniem, płaszcz szkarłatny, berło z trzciny, wystawienie na publiczne wyśmianie i wybór Barabasza.

W czasie przesłuchania, sam Piłat prawdopodobnie niewiele rozumiał z tego, co mówił Jezus. On, który dla władzy, dla zysków, dla kariery i pozycji społecznej był w stanie krzywdzić ludzi i wydać niewinnego na najbardziej poniżającą karę śmierci przez ukrzyżowanie, nie rozumiał idei królestwa Bożego. Dla niego istniały zupełnie inne schematy działania: skuteczność, władza, zysk, zwycięstwo. Za każdą cenę, nawet za cenę cierpienia niewinnych. Nie liczyły się sposoby. Liczył się efekt władzy. I mimo tego, że Piłat był człowiekiem inteligentnym, wiele w życiu doświadczył, znał mechanizmy władzy i wiedział, na czym polega sztuka manipulacji tłumem, a nawet przeczuwał niewinność Jezusa, w trakcie przesłuchania rzucił tylko: „Cóż to jest prawda?”. Piłat nie chciał lub nie był w stanie zrozumieć idei królestwa Jezusa. Przeczuwał natomiast, że ten Król Nazareński nie zagraża władzy Cesarza. Jezus nie chciał walczyć z Rzymianami. Nie zagrażał Cesarstwu Rzymskiemu. Dlatego stwierdził: „Nie znajduję w Nim żadnej winy”. Ale jednak później skazał Jezusa na śmierć – w obawie o własną pozycję i własne interesy.

Królewski tytuł Jezusa będzie pojawiał się w męce Jezusa kilkakrotnie. Herod każe ubrać Jezusa w płaszcz szkarłatny. Na krzyżu zawiśnie tabliczka z napisem politycznej winy Jezusa: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”. Jezus umarł jako przeciwnik polityczny Cezara, zagrożenie dla Rzymu, źródło niepokojów społecznych i podburzający lud.

Wyszyński – wróg Polski Ludowej

Kardynał Stefan Wyszyński nie przeszkadzał „władzy ludowej” swoją wiarą. Według nich był przeciwnikiem politycznym, wrogiem ludu, szpiegiem Watykanu i zagrożeniem dla socjalistycznego porządku władzy ludowej. I dlatego był niebezpieczny. Politycy także religię interpretują jako sprawę polityczną. Szczególnie komuniści i władza sowiecka.

Mianowanie przez papieża Piusa XII dotychczasowego biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim, zbiegło się z początkiem stalinizmu w Polsce. Do roku 1948 komuniści skupili się na przejęciu władzy w Polsce, uznaniu swej władzy na arenie międzynarodowej i eliminacji oraz pacyfikacji konkurencji politycznej. Po roku 1948 przyjęto sowiecki wzór dla państwa polskiego. Przyjęto marksizm-leninizm jako jedyną ideologię, wprowadzono centralne planowanie w gospodarce, miano obsesję na punkcie przemysłu ciężkiego, wprowadzono monopol władzy dla Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Mieszkaniec Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej miał być polską wersją człowieka sowieckiego stworzonej w wersji stalinowskiej.

Konstytucję Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wprowadzono 22 lipca 1952 roku, w ósmą rocznicę sowieckiego panowania w Polsce. Wedle prawa władza wprowadzała modelową demokrację, gwarantowała swobody obywatelskie, powszechne prawo wyborcze, rząd parlamentarny, prezydencką Radę Państwa, obieralny Sejm i Radę Ministrów odpowiedzialną przed parlamentem. W praktyce ta „ludowa demokracja” była fikcją. „Masy pracujące miast i wsi” były w gruncie rzeczy bezbronnymi ofiarami władzy. Nie miały prawa wysuwania własnych kandydatów do sejmu ani organów terytorialnych. Partia rościła sobie prawo do rządzenia w ich imieniu. Ci, którzy myśleli inaczej, byli mordowani. Nie było wolności wypowiedzi. Nie było wolności myślenia. Nawet szczere rozmowy w gronie rodzinnym były niebezpieczne i mogły zakończyć się aresztowaniem i śmiercią. Polska przypominała swoisty obóz pracy i obóz koncentracyjny. Cała władza spoczywała w rękach Biura Politycznego, jej pierwszego sekretarza i uprzywilejowanej elity nomenklatury. Stanowili ją sędziowie stalinowscy, „nowe elity” władzy, nowa władza terytorialna, nowi ludzie komunistycznej propagandy. Rzeczywistość stalinowska w Polsce oznaczała dyktaturę partii nad narodem.

W stalinowskiej Polsce

Mechanizmy polityczne zostały do powojennej Polski przywiezione z Moskwy, a konkretnie z Łubianki – głównej katowni KGB. Wszędzie widziano podstęp i spisek. Wystarczył donos, by uznanego za przeciwnika politycznego pozbawić życia. Mechanizm polityki napędzała paranoja wypływająca z Moskwy o groźbie amerykańskiego ataku na Blok Wschodni przez amerykańską imperialistyczną broń wodorową. Rezultatem było szaleństwo zbrojeń, gigantyczne projekty konstrukcyjne, inwestycje w przemysł ciężki, centralne planowanie w gospodarce, przymusowa kolektywizacja, która miała zmienić rolnictwo i zapewnić rezerwy żywnościowe na czas nowej wojny. Zachęcano Polaków do życia w komunach i do kolektywnego myślenia.

Przebudowanie życia społecznego wymagało stworzenie „nowego sowieckiego człowieka” mającego „nową świadomość społeczną”. Miał on myśleć w sposób sowiecki, w sposób sowiecki pracować i po sowiecku żyć. Na przeszkodzie zbudowania tej nowej „świadomości społecznej” i „nowego człowieka sowieckiego” stał Kościół katolicki. Był on przeznaczony do zniszczenia jako ostoja tradycyjnych wartości i przestrzeń kultywowania polskości. „W 1950 roku cały majątek kościelny poddano konfiskacie. Masowo aresztowano i mordowano księży” – pisze Roman Davis w „Serce Europy”. Po pierwszym, pozornie pokojowym okresie relacji z Kościołem zaraz po wojnie, zaczęły się represje. Minął czas, gdy dla pozorowanego porządku sam Bolesław Bierut nosił baldachim w Boże Ciało, a program Polskiego Radia zaczynał się od pieśni „Kiedy ranne wstają zorze”.

Zaczęły się czasy przypominające obóz koncentracyjny. Zerwano Konkordat. Zaczęły się aresztowania duchownych wspierających podziemie niepodległościowe. Jeszcze w 1947 roku w więzieniach znalazło się sześćdziesięciu duchownych, a hekatomba represji miała dopiero nadejść. Zamykano redakcje katolickich czasopism, konfiskowano dobra kościelne, aresztowano i izolowano całe zgromadzenia zakonne. Każdy ksiądz był inwigilowany. Bezpieka przeszukiwała domy biskupie i seminaria duchowne. Planowano likwidację wszystkich seminariów duchownych z zachowaniem pozornej autonomii studiów teologicznych tylko na KUL w Lublinie. Domagano się zgody władz przy wszystkich nominacjach kościelnych. „Kler przystąpił do ofensywy, wobec czego i nasz stosunek musi być inny niż w zeszłym roku” – mówiła w 1946 roku Julia Brystygierowa, dyrektor V Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Kościół – wróg sowieckich władców

Po wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1947 roku relacje państwo-Kościół uległy pogorszeniu. Biskupi domagali się swobód religijnych, co było odbierane przez władze komunistyczne jako występowanie przeciw władzy ludowej. Biskupi domagali się od państwa „poszanowania sumienia obywateli, ułatwiając im (...) wyznawanie wiary”; poszanowania podstawowych wolności obywatelskich; „poręczenia prywatnej własności obywateli”; zapewnienia prawa do swobodnej nauki religii w szkołach; ograniczenia „nadużyć władzy oraz przerostu uprawnień czynników policyjnych i partyjnych”; zagwarantowanie Kościołowi „swobody zagwarantowania władzy duchowej i jurysdykcji, (...) odprawiania kultu, nauczania oraz religijnej działalności w zakresie własnych posłannictw”.

Odpowiedź państwa komunistycznego była, co łatwo przewidzieć, przeciwna. Kościół został uznany za wroga numer jeden przez sowieckich władców. Departament ds. Walki z Kościołem działał jeszcze intensywniej. W 1966 roku nie wpuszczono do Polski papieża Pawła VI, który chciał przybyć na jubileusz Tysiąclecia Chrztu. Odmawiano paszportów biskupom udającym się na Sobór Watykański II. Ograniczano, a nawet wprost blokowano oddziaływanie Kościoła na dzieci i młodzież, ograniczano a nawet wprost likwidowano wydawnictwa i prasę katolicką. Władza przejęła „Caritas”. W 1953 roku Rada Państwa wydała dekret, w świetle którego biskup nie mógł dokonać żadnych mianowań księży bez zgody władz. Bez aprobaty władz komunistycznych nie można było mianować proboszczów ani wikariuszy. Każdy duchowny sprawujący jakikolwiek urząd musiał złożyć w Urzędzie ds. Wyznań lub odpowiedniej radzie narodowej ślubowanie na wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Uznanie przez aparat partyjny, że jakiś duchowny zagraża państwu ludowemu lub porządkowi publicznemu, jest powodem do usunięcia go z zajmowanego stanowiska.

W obliczu kolejnych żądań i szantaży, Prymas Polski wypowiedział wyraźne: „Non possumus!” – nie możemy. Za brak zgody na przejmowanie kontroli nad Kościołem prymas zapłacił aresztowaniem i więzieniem. Stał się wrogiem politycznym numer jeden dla aparatu represji. Stał na drodze władz chcących rozbijać Kościół i łamać jedność wiernych i duchownych. „Obecnie po usunięciu Wyszyńskiego – powiedział premier Cyrankiewicz – nie ma w Episkopacie kierowniczej siły prowokacyjnej wykonującej dyrektywy Watykanu”.

Aspiracje polityczne Prymasa?

Prymas nie miał aspiracji politycznych. Nie chciał rządzić Polską. Chciał jedynie wolności dla Polaków. Domagał się wolności religijnej, swobód obywatelskich, wolnej oświaty, możliwości wychowania dzieci przez rodziców zgodnie z ich przekonaniami, uszanowania religijnych tradycji polskich, swobody kultu i aktywności duszpasterskiej Kościoła, swobody przemieszczania się i podróżowania, swobody dla Kościoła na polu prowadzonej aktywności duszpasterskiej. Chciał, by każdy wierzący mógł żyć swoją wiarą, mógł żyć zgodnie z Ewangelią, by życie społeczne służyło rozwojowi człowieczeństwa i by każdy Polak był szanowany wraz ze swoimi przekonaniami religijnymi. Temu zagrażała ateizacja życia społecznego, ateizacja wychowania, ateizacja edukacji, ateizacja przestrzeni publicznej, podporządkowanie Kościoła władzy politycznej. Chciał, by Kościół miał swobodę kultu, prowadzenia działalności wychowawczej, prowadzenia mediów i wydawnictw, by zakony posiadały swoją autonomię od czynników politycznych, a ludzie wierzący byli szanowani przez przedstawicieli administracji publicznej. Wolność religijna stała jednak w kontrze z zamiarami sowieckich komunistów. Dlatego Prymas został uznany za „wroga ludu”. Komunistów nie interesowała wiara Wyszyńskiego, jak faryzeuszów i Piłata nie interesowała boska natura Chrystusa. Także dziś wrogowie Boga i przeciwnicy wiary wyciągają przeciwko religii polityczne argumenty.

 

Rozważanie Drogi Krzyżowej

Rozważanie Drogi Krzyżowej

Materiały Homiletyczne

Wielki Post

Ks. Marcin CHOLEWA

 

Ani żadnej rzeczy, która jego jest

Na górze Synaj Bóg uczył, by nie pożądać cudzych rzeczy. To było Jego ostatnie, dziesiąte słowo. Nie oznacza to jednak, że słowo to jest mało ważne, że można o nim zapomnieć. Bóg mocno podkreślił, że trzeba umieć cieszyć się z tego, co się otrzymało, z tego, co się ma i to umiejętnie pomnażać. Nasze przyszłe szczęście będzie zależało od twórczego podejścia do swojego, a nie od zazdrosnego i pożądliwego myślenia o tym, co otrzymali inni. Ani nasze ręce, ani nasze serce, ani nasz umysł, nie powinny kierować się w stronę tego, co cudze.

Na Golgocie Jezus pokazał, jak bardzo niebezpieczne może być pożądanie cudzych rzeczy, tak materialnych, jak i niematerialnych. Pokazał, jakie konsekwencje może to sprowadzić zarówno na tego, którego własność jest przedmiotem pożądania, jak i na tego, który pożąda.

Stacja I – Jezus na śmierć skazany

Piłat pożądał dobrego imienia w oczach cezara, dlatego postanowił zniszczyć imię Jezusa. Piłat cenił sobie swoje wysokie stanowisko. Wiedział, że jeśli chce pozostać na swoim stołku, to musi zachować dobre imię w oczach cezara. Donos do zwierzchnika bardzo mógł w tym zaszkodzić.

Żeby nie stracić swojego dobrego imienia, skazał na śmierć Sprawiedliwego, odebrał Mu dobre imię. Bóg jednak inaczej ocenia, niż oceniają ludzie. To Piłat stracił w Jego oczach dobre imię, nie Jezus. A taka strata jest najdotkliwsza. Ważna to lekcja z Golgoty.

Stacja II – Jezus przyjmuje krzyż

Herod, Piłat, Kajfasz pożądali władzy, więc dali Jezusowi krzyż. Jezus wyznał, że jest królem. Dodał także, że Jego królestwo nie jest z tego świata. Tego dopowiedzenia jednak nie słuchali. Dla nich król, to był król. Nie chcieli konkurencji, nie chcieli rozruchów w mieście, nie chcieli zmiany władzy.

Żeby zachować swoje trony, przygotowali dla Jezusa krzyżowy tron. Byli przekonani, że z tego tronu im już nie zaszkodzi, dlatego nie bali się napisać na krzyżu, że Jezus jest Królem żydowskim. Bóg wziął to pod uwagę i swojego Syna uczynił Królem królów. A ich trony przepadły.

Stacja III – Jezus upada pod ciężarem krzyża

Pożądali podziwu dla siebie, więc dali Mu upadek. Ci, którzy prowadzili Jezusa na Golgotę, byli sprawni fizycznie, silni, najedzeni, wypoczęci. Ich plecy były puste, więc ten krótki odcinek było im przejść łatwo. Jezus był wyczerpany, niósł ciężki ładunek, więc droga wydawała się być nieskończenie długa.

Żeby pokazać innym swoją siłę, można wziąć na swoje barki ciężki krzyż i iść, jak Jezus, a można też tego, kto z ledwością go niesie, przewrócić. Tę drugą metodę wybrali oprawcy, bo jest o wiele łatwiejsza.

Stacja IV – Jezus spotyka Matkę

Pożądali szczęśliwej rodziny, więc wsączyli cierpienie do rodziny Jezusa. Ci, którzy Jezusa sądzili, którzy prowadzili Go na Golgotę, którzy Go krzyżowali, mieli własne rodziny. Z pewnością chcieli, by te rodziny były szczęśliwe, dla nich przecież pracowali, także owego piątkowego popołudnia.

Nie pomyśleli o Jezusie i o Jego rodzinie. Nie pomyśleli o Jego Matce i o Jego Ojcu. Wypracowali dla nich łzy. Tak nigdy nie zbuduje się szczęścia własnej rodziny. Miłość nie wyrośnie na glebie pozbawionej miłości.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Pożądali spokoju i odpoczynku, więc odebrali je innemu. Ci, którzy prowadzili Jezusa na Golgotę, byli w pracy. Ta praca mogła trwać dłużej lub krócej. Woleli jednak wcześniej wrócić do domu i odpocząć po trudach dnia. Znaleźli więc takiego, który wracał po pracy i marzył o odpoczynku. Dali mu dodatkową porcję zajęć, które oni powinni wykonać.

Nie szanowali Jezusa i nie szanowali Szymona z Cyreny. Ponieważ nad jednym i nad drugim mieli władzę, stało się tak, jak chcieli. Zgodził się na to Ojciec Niebieski. On wolał, by Jego Synowi w drodze na Golgocie pomagano bezpłatnie. On sam chciał wynagrodzić ten trud. Wynagrodził go Szymonowi.

Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi

Pożądali czystego oblicza, więc zbrudzili Mu twarz. Pod górę, w wąskich, wypełnionych handlarzami uliczkach, było gorąco. Pot i kurz był na wszystkich twarzach. Ocierano więc je, by zachować przyzwoity wygląd. O jednej tylko twarzy zapomniano, tego, który nie miał ze sobą chusty.

Dostrzegła to tylko jedna kobieta, Weronika. Miała chustę, czystą chustę, przeznaczoną dla siebie, nie dla Niego. Ale to Jego oblicze otarła, nie swoje. Docenił to Pan, bo On ceni tych, którzy ocierają pot z cudzych twarzy.

Stacja VII – Jezus upada pod ciężarem krzyża po raz drugi

Pożądali autorytetu, więc rzucili Jezusa na ziemię. Byli nie tylko silni fizycznie. Ich siła brała się także stąd, że pracowali dla władzy. Podniesienie na nich ręki, znaczyło podniesienie jej na namiestnika. Kto zaś sprzeciwiał się namiestnikowi, był nieprzyjacielem cezara. Patrzono więc na nich z lękiem.

Nikt nie skrytykowałby ich za to, że przewrócili Jezusa. Nawet Jezus tego nie uczynił. On, konsekwentnie, każdą sekundę wykorzystywał na budowanie swojego autorytetu w Boskich oczach. Bunt, oskarżenia, kłótnie byłyby w tym procesie stratą czasu.

Stacja VIII – Jezus spotyka płaczące kobiety

Pożądali uciechy, więc dali Jezusowi ludzkie łzy. Przeżywamy zadumę, krocząc Jezusowym szlakiem. Ale wtedy tak nie było. Gwar, rozmowy, krzyki, śmiech, to były dźwięki, które cały czas towarzyszyły Jezusowi.

Niewielu było takich, którzy patrząc na Jezusa, ronili łzy. A On nie chciał nawet tych samotnych łez. Nie chciał, by ludzie płakali nad Nim. Łzy są dla tych, którzy przegrywają, a On kroczył szlakiem zwycięstwa.

Stacja IX – Jezus upada pod ciężarem krzyża po raz trzeci

Pożądali szacunku, więc Go przewrócili. Doprowadzili Jezusa na miejsce, przygotowywali się do krzyżowania. Chcieli pokazać, jak Rzym traktuje buntowników. Egzekucja była publiczna, bo to miała być lekcja szacunku dla okupanta. Jeśli uznamy, że ktoś podniósł na nas rękę, to przybijemy tę rękę do krzyża.

Jezus leżał na Golgocie przygnieciony krzyżem. Może myślał o tych wszystkich, którzy pod ciężarem krzyża upadli. Szacunek w Boskich oczach nie buduje się jednak leżeniem pod krzyżem, tylko dźwiganiem go, dlatego nawet na szczycie Golgoty Jezus wstał.

Stacja X – Jezus odarty z szat

Pożądali bogactwa, więc odebrali mu ubranie. Żołnierze nie pracowali za darmo. Ich żołd obejmował także udział w egzekucji skazańców. Mieli płacone za zadawanie cierpienia Jezusowi. Skoro jednak nadarzyła się jeszcze okazja do zarobku, skorzystali z niej. Do nich należało Jezusowe ubranie, więc je wzięli. Nie chcieli go podrzeć na kawałki, bo straciłoby wartość, więc rzucili o nie losy.

Uśmiechnęło się szczęście do jednego z oprawców. Wziął do domu Jezusową tunikę. Gdyby cenił sobie Jezusa, ceniłby i spadek po Nim. Tak jednak nie było, tunika przepadła. Nie wzbogacił się na niej żołnierz, choć dziś byłaby bezcenna.

Stacja XI – Jezus przybity do krzyża

Pożądali spokoju, więc przybili do krzyża Tego, który mógł ich niepokoić. Arcykapłani, faryzeusze, uczeni w Piśmie, Herod, Piłat, mogli odetchnąć z ulgą. Przybity do krzyża został ten, który od lat był przyczyną ich niepokoju. Wreszcie powinien nastąpić spokój, tym bardziej, że śmierć Jezusa nie wywołała sprzeciwu ludzi.

Doświadczyli pokoju, jaki daje świat. Ten pokój nie potrwał jednak długo, bo świat nie może dać trwałego pokoju. Jezus uczył, że trwały pokój może dać tylko On. Ale oni Go zabili.

Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu

Pożądali życia, więc odebrali życie Jezusowi. Jedna z największych ludzkich pożądliwości, to pożądliwość życia, to chęć, by za wszelką cenę je przedłużyć. W zaspokajaniu tej pożądliwości wielu nie cofnie się nawet przed odebraniem życia drugiemu człowiekowi. Ci, którzy pożądają życia, potrafią zabijać.

Jezus nikomu nie odebrał życia, On życie dawał, On wskrzeszał, On uzdrawiał. Byli jednak tacy, którzy sądzili, że Jego życie jest zagrożeniem dla ich życia. Chciano Mu odebrać życie już w Betlejem, ale zrealizowano to dopiero w Jerozolimie. Jezus pozwolił, by odebrano Mu życie. On wiedział, że dla Boga największą wartością nie jest samo życie, tylko dobrowolna ofiara z życia.

Stacja XIII – Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramiona Matki

Pożądali świętowania, więc dali przyjaciołom Jezusa żałobę. Zbliżało się ważne święto żydowskie. Spieszono się z egzekucją. Z pewnością w Jerozolimie czuć już było podniosły, świąteczny nastrój. Przygotowania do uroczystości dobiegały końca, ostatnie godziny, jeszcze dodatkowi pielgrzymi, dodatkowy zarobek.

Tylko wąska grupa przyjaciół Jezusa nie myślała o świętowaniu. Oni przygotowywali się do przeżycia żałoby. Smutne mieli święta. Może tylko Matka, gdy wzięła pod krzyżem ciało Jezusa w swoje ręce, gdy dotknęła Jego ran, poczuła ulgę, że Syn już nie cierpi. Ona jeszcze cierpiała. Miecz boleści jeszcze przez trzy dni pozostał w Jej sercu.

Stacja XIV – Jezus złożony do grobu

Pożądali spełnienia swoich pragnień, więc zapieczętowali grób i ustawili straże. Jezus zaczynał życie na ziemi w cudzej grocie, a kończył w cudzym grobie. Na początku czuwali przy nim pasterze, na końcu żołnierze.

A On narodził się w betlejemskiej grocie i umarł na jerozolimskiej Golgocie, bo najbardziej pragnął, by ludzie uwierzyli, że największym Boskim pragnieniem jest życie w wieczności z tymi, których Jezus spotkał w swoim życiu, począwszy od Betlejem, aż po Jerozolimę, a także z tymi, którzy narodzili się wcześniej i narodzą później. Także ze mną.

*

Podziękujmy Jezusowi za czternaście ważnych lekcji o pożądliwości. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego, bo takie pożądanie odciąga od Boga. Pożądaj zaś tego, czego chce dla ciebie Bóg. Pożądaj Jego. Pokazał to kiedyś św. Tomasz z Akwinu w rozmowie z Jezusem: „Tomaszu, dobrze o mnie napisałeś, czego chcesz w zamian. Niczego, Panie, prócz Ciebie samego”. On wiedział, Kogo należy pożądać, i my wiemy.

 

rozważanie I-sobotnie z Rokitna

Matka pięknej miłości

Tajemnica Bożego Narodzenia.

Maryjo, Matko przyjmująca życie, wyjednaj nam łaskę przyjmowania Słowa Twojego Syna. Pozwól zrozumieć, że Twój Syn pragnie rozjaśnić swym światłem naszą samotność. Wstawiaj się za nami, abyśmy pozwalali się uzdrawiać Jego miłości, aby mogła się ona zawsze rodzić się w naszych sercach.

Rozważanie.

Maryja jest Matką Wcielonego Słowa. Dała Synowi Bożemu Ciało, dlatego jest Bogarodzicą. Powiedzieliśmy, że Wcielenie jest centralną tajemnicą chrześcijaństwa. Maryja jest Matką Pięknej Miłości. Wcielenie ma swój cel. Ono nie jest samo dla siebie. Ono ma swój sens. Celem Wcielenia jest objawienie istoty Boga, przekroczenie przepaści zionącej między człowiekiem a Bogiem na skutek grzechu. Bóg tak umiłował świat, że Syna Jednorodzonego dał. Bóg tak umiłował świat, że Wcielił się, sam stał się człowiekiem. Celem tajemnicy Wcielenia jest objawienie miłości Boga.

Matka Pięknej Miłości jest odblaskiem miłości Boga. Miłość Boga odbija się w Matce Jezusa. Tu dostrzegamy sens Niepokalanego Poczęcia: Maryja musiała być doskonałym odbiciem miłości Boga. Dziewica z Nazaretu jest dowodem, że Bóg jest miłością. Dowodem ostatecznym jest Jezus, wcielone Słowo. Maryja jednak uczestniczy w tym dowodzie, będąc matką wcielonego Słowa. Kontemplując Wcielone Słowo, poznajemy miłość Ojca. Maryja uczestniczy w miłości Ojca, ponieważ to Ona dała ciało Synowi. Bóg zechciał posłużyć się Nią, aby przekonać świat o swojej do niego miłości. Bogurodzica jest Matką pięknej, najczystszej miłości. Jest Matką najbardziej bezinteresownej i ofiarnej miłości.

Maryja jest Oblubienicą Boga. Prośmy, aby dopuściła nas do więzi łączącej Ją z Bogiem. To jest sens i źródło każdej innej miłości. Nie zrozumiemy, co znaczy, że Maryja jest dobrą żoną, Mamą Jezusa, przyjaciółką, sąsiadką, krewną, jeżeli wcześniej nie zrozumiemy, że Maryja jest Oblubienicą Boga.

Całe Jej życie jest włączone w bycie dla Boga. Zawołaniem Totus Tuus, którym Jan Paweł II tak chętnie się posługiwał, jest echem tego, co Matka Boża jako pierwsza powiedziała: Tota Tua, „Cała Twoja”, oto Ja, Służebnica Pańska. Oto źródło pięknej miłości.

Maryja nie jest Matką pięknej miłości dlatego, że jest Matką Jezusa albo dobrą żoną św. Józefa. Jest nią dlatego, ponieważ cała oddała się miłości. Źródłem miłości jest bycie do dyspozycji Boga. Jeżeli w naszym życiu nie funkcjonuje miłość, to nie z powodu złego charakteru, problemów z dzieciństwa, że taki jest świat, ale dlatego, że brakuje fundamentu – całkowitego powierzenia się Bogu. Brak zgody wewnętrznej i codziennej walki o to, aby Bóg przeniknął nas całkowicie.

Jak naród wybrany na pustyni kroczymy za obłokiem. Bóg często przyjmuje dla nas postać obłoku. Nie wchodzimy w ten obłok, nie dajemy się przeniknąć, nie pozwalamy zagarnąć się Stwórcy. Bo obłok Boga nie jest chmurką. On w nocy staje się słupem ognia. Dlatego człowiek odczuwa lęk, aby ogień nie strawił tego, do czego jest przywiązany. Człowiek boi się oddać to, co – jak mu się wydaje – należy do niego, nadając mu sens i cel życia.

Lęk przed wejściem z relację z Bogiem – Miłością osłabia miłość w każdym innym jej wymiarze, czyniąc ją wręcz nieludzką. Tak się dzieje, gdy człowiek nie chce, aby jego doświadczenie miłości było uczestniczeniem w miłości Boga.

Maryja jest dobrą matką, najlepszą ziemską mamą. Możemy prześledzić na kartach Ewangelii los tej dobrej Matki. Jest kilka pięknych obrazów Maryi jako dobrej matki. Wyobraźmy sobie miłość, z jaką pielgrzymowała z Nazaret do Betlejem Maryja, oczekując Jezusa. Ona jedna wiedziała. Św. Józef wierzył, że Jezus jest Synem Bożym.

Ucieczka do Egiptu. Ileż musiało być zaufania w kobiecie, która po urodzeniu Syna Bożego zostaje skazana na tułaczkę. Ikonografia docenia tajemnicę wygnania do Egiptu. To bardzo częsty motyw sztuki religijnej. Ale nie w stylu apokryfów, obdarzających obficie Maryję i Józefa złotem. Ucieczka do Egiptu była tak sam zwyczajna, jak narodzenie.

Szukanie Jezusa. Matka martwi się, jest zatroskana. Brakuje tego trochę w litanii. Litania Loretańska tylko nas pociesza. A można przecież pokazać, że Maryja się martwi, ma wątpliwości. Jest Ona także Matka naszych wątpliwości, stresów, nieporozumień.

Wszystkie rozmowy Jezusa z Mamą są konfliktowe. Maryja mówi: „Oto trzy dni szukaliśmy Ciebie” i zamiast rzucić się w ramiona, przepraszać, całować, Jezus odpowiada: „Czemuście mnie szukali?”. To jest ostry konflikt. Maryja nie rozumiała tego konfliktu.

Do podobnego konfliktu dochodzi w Kanie Galilejskiej. „Co Mnie i Tobie do tego, że nie mają wina? – pyta Jezus. – Jeszcze nie nadeszła godzina moja”. Matka rozważająca, pytająca, co miałoby znaczyć to słowo.

Pytanie zadane w Nazarecie: „Jakże się to stanie?”, będzie powracało w całym życiu Matki Bożej. Z pewnością pod krzyżem musiało być najmocniejsze, gdy trzymała w ramionach zmarłego Syna, musiała sobie zadawać to pytanie: „Jakże się to stanie?”. Nikt wcześniej nie miał doświadczenia zmartwychwstania.

Pocieszenie płynące od Maryi nie polega na tym, że Niepokalana usunie nasze wątpliwości. Maryja nas pociesza, wyjednując nam u Syna nadzieję, że również my, tak jak Ona, możemy przekroczyć nasze wątpliwości, powierzając w nich nasze życie Bogu.

Kolejny tytuł, który można by dorzucić do Litanii Loretańskiej, to Matka Walcząca. Owszem jest tytuł „Panna mężna”. Maryja walczy również jako Matka.

Maryja jest wzorem każdej miłości. Jest zatem rzeczą nadzwyczaj ważną, aby odkrywać Maryję jako Matkę czystej miłości. Przez ten świat nie da się przejść bez pragnienia czystości serca. Nie być chciwym. Nie pożądać. Czystość to bezinteresowność: cały twój.

Najbardziej nieczysta jest pych, dlatego miłość wymaga pokory. Prośmy o świadomość, że pokora jest źródłem czystości. Pokora uznaje, że wszystko otrzymuje się od Boga. Grzech pychy polega na tym, że człowiek sam bierze to, czego Bóg nie chce mu dać. Dlatego miłość wymaga mądrości. Dlatego liturgia Kościoła odnosi do Maryi fragmenty Ksiąg Mądrościowych.

Kwintesencją mądrości Maryi są Jej słowa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Gdy bowiem rozmawia z Jezusem, to się modli. Maryja jest świadoma Bóstwa swego Syna. Istotą modlitwy jest trwanie w obecności Boga, przebywanie przed Stwórcą. To najdoskonalej spełnia się w życiu Maryi od wcielenia w Nazaret do wniebowzięcia.

Maryja trwa nieustannie w obecności Jezusa. Modlitwa to najpierw trwanie w obecności. Modlitwa to nie najpierw nasze słowa, uczucia, działanie, ale modlitwa to świadomość obecności Boga. Prośmy o doświadczenie obecności Boga. Bez tej świadomości, modlitwa będzie działaniem pustym i sformalizowanym.

Wszystko w życiu duchowym mierzy się wolnością, ale wolnością przytomną i pełną miłości. Modlitwa chrześcijańska to także słuchanie Słowa Bożego. Maryja jest nam dana jako Matka słuchająca. W sposób przedziwny Jezus chwali ludzi obcych: Rzymian, kobietę Kananejską, Samarytan.

Natomiast nie chwali swojej Matki. Raz tylko udzielił Jej wielkiej pochwały. Gdy przyszłą z krewnymi Jezusa, a ludzie mówią do Niego: „Oto twoi krewni i Twoja Matka”. Zbawiciel odpowiada: „Któż jest moją Matką, kto jest moim bratem? Ten, kto słucha Słowa Bożego”.

To jest najpiękniejsza pochwała dla Matki. Jezus mówi: gdy będziecie słuchać Słowa Bożego, będziecie jak moja Mama. Widzimy w Ewangelii kilka scen mówiących o słuchaniu. Zwiastowanie to obraz panny słuchającej. Maryja słucha również w rozmowie z dwunastoletnim Jezusem. Najpierw wyraża swoje uczucia, bólu, cierpienia, potem słucha. Nie dyskutuje, ale słucha. Także Kana Galilejska jest sceną słuchania. Maryja słucha niezrozumiałych słów Syna. Ona słucha również pod krzyżem.

Prośmy Boga o postawę słuchania. O pragnienie bezpośredniego korzystania ze Słowa Objawionego.

Komunikat Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w związku z kolejnym ograniczeniem liczby uczestników zgromadzeń

W związku z epidemią koronawirusa organy państwowe zdecydowały, że w Mszy Świętej lub innym obrzędzie religijnym nie będzie mogło uczestniczyć jednocześnie więcej niż 5 osób, nie licząc osób sprawujących posługę (por. www.gov.pl). Mając na uwadze zdrowie i życie wszystkich Polaków, proszę o uwzględnienie tego faktu w kontekście nadchodzących celebracji, w tym liturgii Wielkiego Tygodnia.

 Jednocześnie kolejny raz zachęcam wszystkich wiernych do łączenia się w modlitwie ze wspólnotą Kościoła za pośrednictwem transmisji w środkach społecznego przekazu.

 Ufajmy, że dzięki modlitwie oraz wysiłkom nas wszystkich, jak najszybciej będziemy mogli cieszyć się na nowo wspólną celebracją w naszych kościołach.

 Powierzając po raz kolejny Panu Bogu naszą Ojczyznę i wszystkich Polaków w kraju i za granicą, poprosiłem kardynała Manuela José Macário do Nascimento Clemente, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Portugalii, aby włączył również Kościół w Polsce w akt zawierzenia, którego ma dokonać w Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie dnia 25 marca 2020 roku.

W tym bardzo trudnym czasie ogarniam wszystkich moją modlitwą, zwłaszcza osoby starsze, chore i samotne. Równocześnie zachęcam do solidarnego podejmowana uczynków miłosiernych wobec osób potrzebujących.

Z pasterskim błogosławieństwem,

Abp Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Komunikat Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w związku z apelem Ojca Świętego Franciszka

Nawiązując do prośby Ojca Świętego Franciszka serdecznie proszę, aby w środę 25 marca br. w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego o godzinie 12.00, we wszystkich katedrach i kościołach w Polsce, biskupi oraz kapłani odmówili Anioł Pański, modlitwę Ojcze nasz i 3 razy Zdrowaś Maryjo w intencji ustania epidemii, za chorych, za służby medyczne oraz za zmarłych.

Jednocześnie Jego Eminencja ksiądz kardynał Angelo Bagnasco przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) prosi, aby tego dnia odmówić również poniższą modlitwę.

„Boże Ojcze, Stwórco świata, wszechmogący i miłosierny, który z miłości do nas posłałeś na świat swojego Syna jako lekarza dusz i ciał, spójrz na swoje dzieci, które w tym trudnym momencie niepewności i lęku w wielu regionach Europy i świata, zwracają się do Ciebie szukając siły, zbawienia i pocieszenia.

Uwolnij nas od chorób i strachu, ulecz naszych chorych, pociesz ich rodziny, daj mądrość rządzącym, energię i siłę lekarzom, pielęgniarkom i wolontariuszom, życie wieczne zmarłym.

Nie opuszczaj nas w chwili próby, ale uwolnij nas od wszelkiego zła. O to Cię prosimy, który z Synem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki. Amen.

Maryjo, Uzdrowicielko chorych i Matko nadziei, módl się za nami!”

Zachęcam wiernych, aby w tym samym czasie łączyli się duchowo ze swoimi duszpasterzami, odmawiając w domach wskazane modlitwy.

Proszę również, aby tego dnia, o godz. 12.00, we wszystkich kościołach w Polsce zabrzmiały dzwony.

Wszystkich pasterzy i wiernych zapewniam o mojej duchowej łączności i modlitwie,

Abp Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE), Warszawa, dnia 23 marca 2020 roku

POŚWIĘCENIE KOŚCIOŁA W POLSCE NAJŚWIĘTSZEMU SERCU JEZUSA I NIEPOKALANEMU SERCU MARYI

Najświętsze Serce Jezusa, Lekarzu ludzkich dusz,

Synu umiłowany, miłosierne Oblicze Ojca!

Kościół pielgrzymujący na ziemi,

Twój lud żyjący w Polsce, w Europie i na całym świecie,

spogląda na ranę w Twym otwartym boku, źródło naszego zbawienia,       i błaga:

— w tej wyjątkowej godzinie pełnej cierpienia

wspomagaj Twój Kościół,

bądź natchnieniem dla rządzących narodami,

wsłuchuj się w głosy ubogich i cierpiących,

wspieraj pokornych i uciśnionych,

uzdrawiaj chorych i grzeszników,

podnoś na duchu przygnębionych i zniechęconych,

przywracaj wolność jeńcom i więźniom

i wybaw nas od pandemii, która nas dotyka.

 

Najświętsze Serce Jezusa, Lekarzu ludzkich dusz,

wyniesiony na wyżyny Krzyża, dotknięty przez ucznia w Wieczerniku!

Kościół pielgrzymujący na ziemi,

Twój lud żyjący w Polsce

widzi w Tobie obraz czułego uścisku Ojca wobec ludzkości.

Ten uścisk pragniemy – w Duchu Miłości – przekazać sobie nawzajem,

jak to polecałeś uczniom przy umywaniu nóg, i błagamy:

— w tej wyjątkowej godzinie pełnej cierpienia,

wspieraj dzieci, osoby starsze i najsłabszych,

pocieszaj lekarzy, pielęgniarki, pracowników służby zdrowia i opiekunów-wolontariuszy,

umacniaj rodziny i wzmacniaj w nas poczucie obywatelskiej powinności i solidarności,

bądź światłem dla umierających,

powitaj umarłych w swoim Królestwie,

chroń nas od wszelkiego zła

i wybaw nas od pandemii, która nas dotyka.

 

Najświętsze Serce Jezusa, Lekarzu ludzkich dusz,

Synu Przenajświętszej Dziewicy Maryi!

Przez Serce Twej Matki,

której oddajemy Kościół pielgrzymujący na ziemi,

narody Polski i tak wielu innych krajów,

które od wieków są Twoje,

proszą dziś: przyjmij zawierzenie Twego Kościoła.

W świetle Twojego zmartwychwstania, objawionym tu trojgu dzieciom

jako ucieczka i droga prowadząca do Twego Serca,

poświęcamy się Twemu Przenajświętszemu Sercu

i oddajemy Kościół w opiekę Niepokalanemu Sercu Maryi.

Przenajświętsza Dziewico Maryjo, Pani Różańcowa z Fatimy,

Bądź Uzdrowieniem Chorych i Ucieczką dla uczniów Chrystusa, zrodzonych pod Krzyżem Jego miłości.

Niepokalane Serce Maryi, któremu się zawierzamy:

— w tej wyjątkowej godzinie pełnej cierpienia,

przyjmij tych, którzy odchodzą,

dodawaj otuchy tym, którzy się Tobie poświęcają,

odnów wszechświat i ludzkość. Amen.

VI ETAP REMONTU

V ETAP REMONTU

IV ETAP REMONTU

III ETAP REMONTU

II ETAP REMONTU

I ETAP REMONTU

Święta

Wtorek, V Tydzień Wielkiego Postu
Rok A, II
Dzień Powszedni

Wyszukiwanie

Dzisiaj jest

wtorek,
31 marca 2020

(91. dzień roku)

Zegar

Blok reklamowy

Polecamy strony

  • Telewizja Trwam
  • Pozdrawiam uczestników pielgrzymki...którzy modlą się za Ojczyznę...i o wolność słowa - pp.Benedykt XVI

  • Radio Maryja
  • Ja Panu Bogu codziennie dziękuję, że jest w Polsce takie radio i że się nazywa Radio Maryja - św.Jan Paweł II

  • Nasz Dziennik
  • Istotne źródło informacji o Polsce i Kościele oraz świecie.

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
116103

Statystyki

stat4u